wtorek, 12 czerwca 2012

System Eliminacji



Niby powinnam być przyzwyczajona, to już szósta sesja w moim życiu, ale jak mawiajo: "Im dalej w las, tym bardziej jesteś w dupie". Czy jakoś tak. 
Z jednej strony lubię sesję, bo nie trzeba chodzić na zajęcia o niczym i zaliczać obecności. Nie trzeba się myć, można oglądać dzieńdobry tvn i udawać, że się uczysz. Mogę godzinami siedzieć na fejsiku, nikt nie każe mi sprzątać w pokoju(choć i tak to robię, byle się tylko nie brać za naukę). Mogę jeść babeczki, cukierki i frytki mówiąc "Omomom, nie da się uczyć z pustym żołądkiem". To jest super!
 Lubię jeszcze obietnice składane mi przez Helenę: "Jak to zdamy, to będę się czołgać/ zarzygam cały dom/ będziesz mnie zbierać z podłogi". Zawsze dotrzymuje słowa!
Z drugiej strony nie lubię sesji, bo w jej trakcie muszę odmawiać ziomkom melanżu, albo oni odmawiają mi. Potem i tak spotykamy się na fejsie i gadamy o niczym, ale czuję się dobrze, bo obok leży książka. Jest blisko, to na pewno pomoże mi zdać! Nie lubię sesji jeszcze z jednego powodu. Nagle się okazuje, że w semestrze wpadłam w jakiś wir czasoprzestrzenny i teraz za cholerę nie mogę uwierzyć, że TO BYŁO na zajęciach. Patrzę na materiał, którego mam się nauczyć, po raz pierwszy w życiu i zaczyna się panika. Jestem debilem, a może jestem głucha? Może wyparłam wszystkie wykłady na których byłam, dlatego nic nie pamiętam? Może to reakcja obronna organizmu na wiedzę nie-wiedzę?
Ja zaczynam od zera, a Wam życzę szóstek!

sobota, 2 czerwca 2012

Czwarteczek

Poprzednia wypowiedź S. przyciągnęła moją uwagę w dwóch punktach, a mianowicie: punkt 1)rzyganie po wódce, i punkt 2) orzechówka:)
Otóż z tą orzechówką jak się okazuje nie zawsze jest tak kolorowo:P Zaczęło się na tarasie: pełen dystynkt, drinki, wysokie szklanki, pianka i te sprawy.
Skończyło się jak zwykle: w lesie z piciem z gwinta bez popity i tu orzechówka niestety gorzej wypada w testach(patrz punkt 1)
Jednak tragedia rozpoczyna się dopiero rano kiedy po raz kolejny odpowiadasz sobie na pytanie: "jak to się kurwa stało!?"
Ale najważniejsze to umieć wyciągnąć naukę z każdej porażki, co świetnie obrazuje sms od S: "chyba jednak trzeba walić czystą"..
Jak widać z każdej bajki można wyciągnąć morał.

PS. ja nadal utrzymuje że to była choroba lokomocyjna...

O dwóch takich


Każdy zna kogoś, kto jest bardzo estetyczny. Zawsze ma ładne paznokcie, uprasowane ubranie, kreski na obu oczach takie same. Taka osoba zawsze ładnie pachnie, nie robią jej się pryszcze i się nie poci. Jej fryzura nie psuje się przez całą imprezę, nie rzyga po wódce. Ma porządek w torebce, a jej kosmetyki nie są upierdolone podkładem. Co więcej, nie zdarzają się takim osobom wtopy. Żadnego upadku podczas biegu do autobusu, żadnych resztek jedzenia na zębach. Żadnych suchych żartów i nieudanych podrywów. Perfekcja!
My takimi osobami, jak łatwo się domyślić, nie jesteśmy*
Mam wrażenie, że nadmierna zdolność do robienia sobie obciachu przyciagnęła nas do siebie i właśnie dzięki niej stałyśmy się przyjaciółkami. Nieszczęścia chodzą parami, więc nie mogło być inaczej. To przeznaczenie sprawiło, że trafiłyśmy na te same studia i na ten sam aerobik w ramach wuefu. Obu nam szło dość średnio, więc łączyłyśmy się w bólu i żenadzie.
W ten sposób powstała skandaliczna para robiąca bardachę wszędzie, gdzie tylko się znajdzie.
Bardzo przyjemnie nam razem pić wódeczkę z butelki, wpadać na głupie pomysły i olewać studia. Czasem, jak to po wódzie, włączają nam się rozmowy o życiu i śmierci, a także naszej ukochanej socjologii (sic!). To na szczęście trwa chwilę, za moment melanż porywa nas dalej.
Czemu by właściwie nie przeciwstawić się lansowi blogowemu i nie pisać o obciachu, skoro akurat w tym jesteśmy dobre? Może komuś poprawimy humor? Pewne jest, że potencjalnych czytelników czeka spora dawka orzechówki Soplicy**, majtek kupionych na bazarze po 2 złote i naszych nieogarniętych mordek. Zatem, zapraszamy!

    *To be honest, Helena się też nie poci;p
    ** Na blogach modowych dziewczyny są sponsorowane przez marki odzieżowe. Nam się marzy sponsoring jakiejś marki gorzały.