Poprzednia wypowiedź S. przyciągnęła moją uwagę w dwóch punktach, a
mianowicie: punkt 1)rzyganie po wódce, i punkt 2) orzechówka:)
Otóż z
tą orzechówką jak się okazuje nie zawsze jest tak kolorowo:P Zaczęło
się na tarasie: pełen dystynkt, drinki, wysokie szklanki, pianka i te
sprawy.
Skończyło się jak zwykle: w lesie z piciem z gwinta bez popity i
tu orzechówka niestety gorzej wypada w testach(patrz punkt 1)
Jednak tragedia rozpoczyna się dopiero rano kiedy po raz kolejny odpowiadasz sobie na pytanie: "jak to się kurwa stało!?"
Ale najważniejsze to umieć wyciągnąć naukę z każdej porażki, co
świetnie obrazuje sms od S: "chyba jednak trzeba walić czystą"..
Jak widać z każdej bajki można wyciągnąć morał.
PS. ja nadal utrzymuje że to była choroba lokomocyjna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz